Nie jesteśmy tu na zawsze-felieton Agnieszki Graff.

Pandemia dzieje się z wojną jednocześnie, wojna wręcz pomaga pandemii się szerzyć. To banał, ale psychologicznie trudny do przyjęcia.

Wojna w Ukrainie zbiegła się w czasie ze zniesieniem covidowych restrykcji, ale przecież nie z końcem pandemii. W okresie, gdy ta dziwna zmiana – a może raczej zamiana – następowała, pewien żartowniś poinformował mnie w autobusie, że mogę już zdjąć maseczkę, bo wirus został odwołany. „Bo, widzi pani, teraz jest wojna, a co za dużo, to niezdrowo”. Ja mu na to, że mi w maseczce do twarzy, i – co w dzisiejszych czasach raczej dość rzadkie – facet się do mnie przyjaźnie uśmiechnął.

Przypomniał mi się ten uśmiech ostatnio, gdy obserwowałam powolne pojawianie się drugiej kreski na teście covidowym. Tak, piszę ten felieton złożona COVID-em – mimo nalegań redakcji, żeby odpuścić. Dlaczego piszę? Bo staram się nabrać do COVID-a dystansu, a pisanie zwykle daje mi dystans. Pisząc książkę o seksizmie, nacjonalizmie, a potem o „wojnie z gender”, efekt dystansu uzyskałam i było mi z nim całkiem przyjemnie. Cóż, z COVID-em to nie wychodzi, chociaż mam go już drugi raz, więc powinno być łatwiej.

COVID mnie całkiem realnie poddusza. Także wtedy, a może zwłaszcza wtedy, gdy oglądam w sieci zdjęcia z Mariupola i z Buczy. Zdjęliśmy zbiorowo maski, ale nie było żadnej zamiany. Pandemia dzieje się z wojną jednocześnie, wojna wręcz pomaga pandemii się szerzyć. To banał, ale psychologicznie trudny do przyjęcia. Facet z autobusu miał rację: co za dużo, to niezdrowo.

Pamiętacie świat przed COVID-em? Jeśli nie, to Facebook chętnie wam podrzuci stosowne kolorowe wspomnienia. Pięknie było i bezpiecznie, beztrosko i bezawaryjnie. 

Wakacje, imprezy, kłopoty w pracy, kredyt, może jakiś rozwód. To był świat, w którym śmierć przydarza się innym ludziom, NATO nas chroni przed Rosją, a współczesna medycyna – przed zarazą. Wojny toczyły się daleko, a epidemie – w filmach katastroficznych. Kryzys klimatyczny niby był, ale jakoś udawało się o nim nie myśleć. Czasem za tamtym światem tęsknię, fakt. Ale on się nie skończył, jego w ogóle nigdy nie było. To była ułuda, lakierowana fantazja, której właśnie wygasła licencja. Niektórzy mówią, że wraz z wojną i pandemią wróciło realne. A ja myślę, że to my wróciliśmy do realu. COVID – a już szczególnie zmiksowany z wojną – daje nam to, co ludziom przednowoczesnym dawała maksyma „memento mori”, czyli świadomość, że nie jesteśmy tu na stałe.

Materiał z https://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,100865,28350525,staram-sie-nabrac-do-covid-a-dystansu-ale-mi-nie-wychodzi.html