Flurona.

Według autorów publikacji w „Lancecie” ważnym aspektem jest, by osoby hospitalizowane z powodu COVID-19 były rutynowo testowane na grypę.

Flurona to jednoczesne zakażenie dwoma zarazkami – wirusem grypy i koronawirusem SARS-CoV-2. Podwójne zakażenia i ich epidemiologia nie są dokładnie przebadane, bo dopiero od niedawna mamy techniki diagnostyczne, które umożliwiają łatwe identyfikowanie zarazków.

Nowa praca opublikowana w czasopiśmie medycznym „Lancet” poszerza wiedzę na ten temat. Jest to jak dotąd największe badanie chorych z COVID-19, którzy byli poddawani dodatkowym testom na inne wirusy układu oddechowego.

Naukowcy odkryli, że osoby zakażone zarówno SARS-CoV-2, jak i wirusami grypy były ponadczterokrotnie bardziej narażone na konieczność wdrożenia sztucznej wentylacji płuc.

A także 2,4 razy częściej umierały niż te chorujące jedynie na COVID-19.

Podwójne zabezpieczenie 

Badacze wykonali testy na inne zakażenia u 6965 pacjentów szpitalnych chorujących na COVID-19. Wykryli 583 podwójne infekcje – 227 chorych oprócz COVID-19 miało grypę, 220 wirusa RSV, a 136 zakażonych było adenowirusami. Testy były wykonywane u pacjentów między lutym 2020 a grudniem 2021 r. W badanie byli zaangażowani naukowcy z Uniwersytetu w Edynburgu, Uniwersytetu w Liverpoolu, Imperial College w Londynie i Uniwersytetu w Lejdzie w Holandii.

Naukowcy badający podwójne infekcje twierdzą również, że hospitalizowani pacjenci z COVID-19 powinni być rutynowo badani pod kątem grypy.

– Szczepionki chroniące przed COVID-19 i grypą są różne, a ludzie potrzebują obu. Sposób, w jaki te dwie infekcje są leczone, jest również inny. Dlatego ważne jest, aby wśród pacjentów chorujących na COVID-19 i wspomaganych przez sztuczną wentylację przeprowadzać testy na obecność innych wirusów – podkreśla prof. Peter Openshawa z Imperial College w Londynie.

Groźna grypa nam spowszedniała 

Szczepienie się przeciw grypie i COVID-19 ma również duże znaczenie ze względu na to, że podwójne zakażenia mogą prowadzić do wymiany materiału genetycznego między zarazkami i przyczyniać się do ich tworzenia nowych, groźniejszych wariantów. Takie niebezpieczeństwo niesie zwłaszcza zakażenie różnymi wariantami grypy czy koronawirusa.

Nie można też zapomnieć o tym, że podwójna epidemia grypy i koronawirusa (czasem zwana „twindemią”) może dodatkowo obciążyć szpitale oraz systemy opieki zdrowotnej.

– Grypa jest chorobą oswojoną w sensie psychologicznym, jest z nami od kilku tysięcy lat. I podobnie jak w COVID-19 większość przypadków zachorowań na grypę ma przebieg łagodny. Natomiast te zachorowania są masowe – do 30 proc. dzieci  i do 10 proc. dorosłych co sezon zakaża się wirusem grypy. To bardzo dużo – mówił w „Tylko Zdrowiu” prof. dr n med. Adam Antczak, pulmonolog, przewodniczący Rady Naukowej Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Grypy.

I dodawał: – Dodatkowo uspokaja nas, że jest tak mało oficjalnych zgonów z powodu grypy. W Polsce oficjalnych przypadków mamy co roku od 50 do 200. Tyle że ofiary są niedoszacowane. Tak naprawdę co roku grypa zabija w Polsce ok. 6 tys. osób w wieku 65 plus! Jeżeli na to nałożymy zawiesiste powietrze pełne smogu, to mamy dodatkowy czynnik, który sytuację pogarsza. Przypominam rok 2017 i kilkanaście tysięcy dodatkowych zgonów w styczniu – najprawdopodobniej związanych z grypą.

Żródło http ://wyborcza.pl/TylkoZdrowie/7,137474,28273240,kolejny-argument-za-szczepieniami-pacjenci-chorujacy-jednoczesnie.html